Święta pamięci zmarłych

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
Share on whatsapp
Share on print

 

Są dwa dni w roku, kiedy szczególnie myślimy o naszych zmarłych, kiedy udajemy się na wielkie nekropolie i małe, ciche cmentarze wiejskie, by tam w zadumie i powadze oddać hołd tym, którzy od nas odeszli, którzy niejednokrotnie mieli wpływ na nasze życie.

Dni poświęcone pamięci zmarłych – 1 i 2 listopada – to święta, których terminy zostały wyznaczone przez Kościół. Uroczystość Wszystkich świętych (1 listopada) została ustanowiona w 835 r. przez papieża Jana XI ku czci zmarłych świętych – już zbawionych – i to zarówno świętych wyniesionych na ołtarze, jak i tych nikomu nieznanych. Dzień Zaduszny (2 listopada) – dzień nabożeństw i modlitw w intencji wszystkich zmarłych, a zwłaszcza dusz odbywających jeszcze pokutę czyśćcową – ustanowiony został w Kościele przeszło sto lat później w 998 r., dzięki św. Odilonowi, opatowi benedyktynów w Cluny (Francja).

W tych dniach na tonących w kwiatach grobach naszych bliskich płoną znicze. Palące się światło jest też na mogiłach zapomnianych, opuszczonych, takich, których nie odwiedza już nikt bliski – tak bowiem nakazuje nasz polski obyczaj. Płoną też znicze w cmentarnych kwaterach żołnierskich, na grobach powstańczych, na bezimiennych – tak licznych w Polsce – polnych i leśnych mogiłach żołnierskich, na miejscach straceń. Płoną również ognie na grobach ludzi szczególnie zasłużonych dla Polski.

Obchody zaduszne są tak stare jak ludzkość, a pamięć o zmarłych stanowi wartość dla wszystkich ludzi na całym świecie. Nie ma takiego miejsca na Ziemi, w którym nie oddawano by czci swym zmarłym i nie znano świąt i obrzędów zadusznych.
Polskie zaduszki, obchody święta zmarłych, są niejako przedłużeniem uroczystości zadusznych odprawianych przez naszych przodków. Zaduszkowym obchodom kościelnym towarzyszyły bowiem przez całe stulecia, różne, starsze niż chrześcijaństwo i chrześcijańskie uroczystości wierzenia, zwyczaje i obrzędy, zwłaszcza obrzędy ludowe, które splotły się – jak w wielu innych świętach roku – w spójną całość z religijnymi obchodami Kościoła.

Świat słowiański traktował kult zmarłych z najwyższą powagą i skupieniem, wierząc, że po śmierci dusze mogą przyjąć obraz człowieka taki, jaki był za życia. Z pogańskich wieków lud polski zachował wiele wierzeń, jak choćby te, że w noc poprzedzającą Dzień Zaduszny umarli mają moc powstawania z grobów i przybywania na ziemię jako duchy, do dobrze znanych sobie miejsc, że w kościołach o północy zmarli kapłani odprawiają nabożeństwo itp. Wyobraźnia ludu dawnych lat tak dalece ożywiała zmarłych, że stawiano na ich grobach różne potrawy. Wierzono, że w tę noc dusze zmarłych mogą odwiedzać swe domostwa. Zostawiano więc dla nich uchylone na noc drzwi i furtki, a na stole zaścielonym białym obrusem albo na parapecie okiennym gospodynie kładły chleb i inne jadło. Na rozstajnych drogach rozpalano wielkie ogniska , aby wędrujące dusze mogły się przy nich ogrzać przed powrotną drogą w zaświaty. Od XVI-XVII wieku ogniska takie zaczęto palić na cmentarzach. I to właśnie od takich ognisk przyjął się zwyczaj zapalania na grobach bliskich świec i zniczy.

Dzisiejsza tradycja przystrajania mogił gałązkami świerku oraz kwiatami też ma długą historię – dawniej przystrajano groby, aby sprawić przyjemność wędrującym duszom (typową ozdobą mogił na całych Kaszubach był zaduszkowy wieniec ze srebrnego mchu – chrobotka reniferowego – dekorowany świerkiem i kwiatami, wśród których najpopularniejsze były jesienne suchokwiaty).

Szczególną rolę w kontaktach ze zmarłymi przypisywano dziadom proszalnym, których dawniej w Dzień Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny liczne grupy okupowały bramy cmentarne. Wierzono, że ich modlitwy są nadzwyczaj skuteczne i dlatego każdy starał się zamawiać u dziada modlitwy za swoich bliskich. Otrzymywali oni za swój modlitewny trud specjalny chleb zwany na Kaszubach „zadusznymi bułkami” (w lubelskim – „powałkami”, a na ziemi ciechanowskiej – „peretyczkami”). Miał on podłużny kształt, ozdobiony był krzyżem pośrodku i różnymi ornamentami na krawędziach. Każda gospodyni zanosiła go w ilości odpowiadającej zmarłym członkom rodziny, bowiem każda dusza z najbliższej rodziny musiała otrzymać swój oddzielny, dla niej tylko przeznaczony chlebek. Rozdawano go dziadom proszalnym po wcześniejszym poświęceniu przez kapłana. Z czasem za modlitwę płacono już nie tylko chlebem czy innym jadłem, albo pieniędzmi. Żebracy trafiali do zagród bogatszych gospodarzy, oferując im swe modlitwy w zamian za kawałek miejsca, do przezimowania, w stajni czy w komórce.

Pisząc o dawnych praktykach i wierzeniach trzeba wspomnieć o jeszcze jednym zwyczaju z minionych wieków, a mianowicie obrzędzie zadusznym zwanym „Dziadami” – ku czci zmarłych przodków, z przywoływaniem duchów, z przeznaczoną dla nich ucztą obrzędową, odprawianym na terenach Litwy, Prus i Kurlandii. Obrzęd ten, jak wiadomo, stał się inspiracją dla Adama Mickiewicza do napisania wielkiego poematu narodowego pod tym właśnie tytułem. Dziś nie odprawia się „Dziadów”, a wszystkie wspomniane praktyki, wierzenia i obrzędy odeszły w niepamięć.

Bardzo bogaty jest za to ceremoniał Kościoła. W intencji zmarłych odprawiane są msze święte i nabożeństwa, odmawiane są modlitwy – wśród nich tzw. wypominki, w dniu 1 listopada odbywają się uroczyste procesje żałobne prowadzone cmentarnymi alejkami. A dla nas, żyjących – dla których te dni są też chwilą głębszej refleksji nad własnym życiem i przemijalnością czasu – w wigilię Dnia Wszystkich Świętych w wielu kościołach (w naszej parafii również) odbywają się wieczory pt. „Holy wins”, pozwalające nam głębiej poznać tajemnicę świętości.

Głęboka i najprawdziwsza jest bowiem potrzeba obchodów świąt pamięci zmarłych, wynikająca z wdzięczności, miłości i pamięci o tych, których nie ma już wśród nas. Pamięci, która powinna nam towarzyszyć przez wszystkie dni roku, dzięki której, zgodnie z sentencją „non omnis moriar”, nie wszystko w nas umiera.

 

 

Skomentuj

Użytkownicy serwisu publikują swoje komentarze wyłącznie na własną odpowiedzialność. Portal Chwaszczyno.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść umieszczoną na łamach serwisu przez użytkowników. Drogi czytelniku szanuj innych opinie. Bądź odpowiedzialny za własne słowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

five × 1 =

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.