SPORTOWCEM JEST SIĘ 24H NA DOBĘ – wywiad z judoczką Magdaleną Miller

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
Share on whatsapp
Share on print

 

 

Poniżej prezentujemy wywiad z judoczką Magdaleną Miller z Chwaszczyna, który ukazał się w najnowszym numerze gazety chwaszczyńskiej:

 


 

 

Karol Krefta: Rozumiem, że mogę czuć się bezpiecznie, siedząc obok tak utytułowanej zawodniczki w judo?

 

Magdalena Miller: Zdecydowanie! Nic Ci nie zrobię (śmiech).

Całe szczęście. Opowiedz nam, jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?

Kiedy miałam 5 lat, moja mama zaprowadziła mnie i mojego brata na trening judo. Moi rodzice uznali, że robią to dla naszego bezpieczeństwa, ponieważ czasy są bardzo niebezpieczne, roi się od napadów i rabunków. Poza tym, stwierdzili, że mamy warunki i predyspozycje do uprawiania sportów walki.

Od razu zafascynowałaś się judo? Czy może początkowo był to przymus rodziców?

Bardzo mi się to spodobało. Ale na początku tej przygody treningi miały mało co wspólnego z judo. Jest to sport ogólnorozwojowy. Na starcie uczestniczyliśmy w zabawach i różnych elementach gimnastycznych. Dopiero później zaczęliśmy poznawać techniki judo. Brat z czasem zrezygnował, ja zostałam. Nikt mnie do tego nie zmuszał.

Dlaczego właśnie judo?

To jest sport, w którym pracuje nie tylko ciało, ale i umysł. Muszę cały czas pracować nad swoją szybkością, wytrzymałością i techniką, a także koncentracją, szacunkiem dla przeciwnika i opanowaniem. Każda sekunda w walce jest unikalna, nigdy się nie powtórzy, dlatego każdą sytuację trzeba odpowiednio wykorzystać.

Która z tych cech jest najważniejsza?

Wszystkie są równie istotne. To jest pewien zespół parametrów, działający w myśl powiedzenia „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.

Swoją karierę podporządkowałaś judo. Jak wygląda życie sportowca?

Nie jest ono łatwe. Treningi mam dwa razy dziennie, od poniedziałku do soboty. W weekendy zazwyczaj odbywają się zawody. Jeśli są to jakieś większe turnieje, wyjeżdżamy z klubem na 4-5 dni. Rocznie mam około 12-15 startów, z czego 3-5 to duże turnieje zagraniczne.

Ciężko mi jest się czasem zmobilizować do gry w piłkę raz w tygodniu, a u Ciebie trening to codzienność.

Jeśli chcę coś osiągnąć, muszę ćwiczyć i się rozwijać. Niedawno wróciłam z 3,5-miesięcznego pobytu w instytucie sportu w Montrealu w Kanadzie, gdzie sporo się nauczyłam i poznałam nowe techniki. Trenowałam tam pod okiem Janusza Pawłowskiego – polskiego olimpijczyka (brązowy medal w Moskwie w 1980r. i srebrny w Seulu w 1988r. – przyp. red.) . Wyjazd był możliwy tylko dzięki moim rodzicom, którzy w całości pokryli koszty mojego pobytu za oceanem.

Z pewnością są to niemałe środki. Każdy Twój wyjazd wiąże się z wydatkami z domowego budżetu?

Uczestnictwo w pucharach, zwłaszcza w tych poza Polską, jest bardzo kosztowne. Nie na wszystkie mnie stać, na część z nich jeżdżę dzięki wsparciu rodziców. Niedługo wyjeżdżam na zgrupowanie do Japonii, które w części sfinansuje klub. Mając tak intensywny plan treningowy i z uwagi na liczne występy, nie jestem w stanie pójść do pracy, aby zebrać środki na wyjazdy.

Zdobyłaś m.in. Puchar Europy w Kijowie, byłaś Mistrzynią Polski Juniorów Młodszych, etc.. Który z tych sukcesów jest Twoim największym?

Każdy z nich jest bardzo ważny, bo każdy zdobyty na innym etapie. Ten największy –  mam nadzieję – jest przede mną.

Puchar Świata w judo?

Po zgrupowaniu w Japonii jadę na Puchar Świata na Białorusi i do Anglii. Jednak moim celem jest medal na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w 2020r.

3-magda-miller

Jesteś w stanie uzyskać kwalifikację na taką imprezę?

Trzeba się znaleźć w najlepszej szesnastce rankingu olimpijskiego, czyli zdobywać punkty, które mogę uzyskać dzięki startom w Pucharach Europy, Świata, Grand Prix i Grand Slamach. A za tym idą kolejne pieniądze, a nie stać mnie i moich rodziców na tyle wyjazdów. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć sponsorów, którzy wspomogą mój udział. Walczyłam z zawodniczkami, które prawdopodobnie wystartują na przyszłorocznych igrzyskach, a nie czuję się od nich gorsza.

Jestem pod wrażeniem. Twoje dotychczasowe sukcesy udowadniają, że możesz się równać z najlepszymi. Na który z medali pracowałaś najciężej?

Trudno powiedzieć. Jednym z nich jest na pewno medal Pucharu Europy Juniorek na Ukrainie. Wystartowałam w tych zawodach zaraz po kontuzji barku. Walcząc, bardzo się obawiałam o swoje zdrowie. W rezultacie kończyłam pojedynki przed czasem i udało się zdobyć złoto. Z każdym dniem staram się pracować coraz ciężej i mocniej.

Były również upadki?

Oczywiście, to jest nieodzowna część sportu, która jak nic innego mobilizuje do pracy. W ostatnim czasie z każdych Mistrzostw Polski przywoziłam medale w cyklu indywidualnym. Niestety, nie udało się to na ostatnich zawodach. Drużynowo jednak wraz z moim klubem AZS AWFiS Gdańsk zajęliśmy 3. miejsce, a ja wygrałam wszystkie możliwe walki dla zespołu.

Kto wspiera Ciebie na drodze sportowca? Kim są ludzie, którym w pewnej mierze zawdzięczasz Twoje sukcesy?

Oprócz rodziców, którzy są dla mnie ogromnym wsparciem, współpracuję z doskonałą kadrą. Moim obecnym trenerem jest Radosław Laskowski. Wcześniej opiekowali się mną m.in. Paweł Chybczyński i Piotr Staszkiewicz, którzy kształtowali moją karierę judoczki od podstaw. Wspierają mnie także Marek Adam i Beata Wolska, dają mi wiele rad i motywują do pracy.

Są to osoby, na których zawsze mogę polegać.  

Jesteś młodą osobą. Taki tryb życia wiąże się z wyrzeczeniami. Co z imprezami, spotkaniami ze znajomymi?
Od czasu do czasu znajdę na to czas, choć przyznaję, że jest go mało. W sporcie ważna jest regularność. Potrzebuję odpowiedniej ilości snu, ułożonej, często nietaniej diety (dobrej jakości jedzenie, o dużej zawartości białka i węglowodanów), a przed treningiem muszę być wypoczęta.

Rozumiem, że judo to całe Twoje życie, ale masz zapewne inne zajęcia?

Studiuję dziennie na dwóch kierunkach. Jednym z nich jest Wychowanie Fizyczne na AWFiS w Gdańsku, gdzie mam do czynienia z każdym sportem. Lubię grać w piłkę nożną i wszelkie inne sporty zespołowe. Drugi to Bezpieczeństwo Wewnętrzne o specjalności kryminologia i kryminalistyka na WSAiB.

Ciekawe pasje. O ile pierwszy kierunek studiów jest dość oczywisty, o tyle drugi dość zaskakujący…

Ma to związek z moimi zainteresowaniami. Kariera sportowca też kiedyś się kończy. Chciałabym się realizować również na innej płaszczyźnie. Dostałam się do Szkoły Policji w Szczytnie, jednak będąc tam na miejscu, nie miałabym możliwości trenowania judo. W rezultacie klub nie dał mi pozwolenia na wyjazd.

Nie masz do nich o to żalu?

Nie, ponieważ ciężko byłoby połączyć te dwie pasje w jednym czasie. W pewnym sensie klub uratował mi karierę sportową.

Czy zdarzyło Ci się wykorzystać umiejętności walki poza uprawianiem judo?

Był kiedyś taki incydent, kiedy pijany mężczyzna chciał mi wyrwać torebkę. Wprawdzie nie musiałam nikogo obezwładniać, ale dzięki judo czułam się pewnie i miałam na tyle odwagi i siły, żeby nie zostać okradzioną i nie dać sobie zrobić krzywdy.

To teraz trochę „z innej beczki”. Od ilu lat mieszkasz w Chwaszczynie?

Przeprowadziłam się tutaj z rodzicami w 2005 roku z Gdańska-Zaspy.

Dlaczego Chwaszczyno?

Tutaj, gdzie mieszkam, jest bardzo dużo lasów. Mam sporo miejsca do biegania, a jest to jeden z moich cyklów treningowych. Cenię sobie ciche i spokojne okolice, a w Chwaszczynie takich nie brakuje. Podoba mi się nasz mały, zabytkowy kościół, w którym wezmę ślub w przyszłym roku. Centrum się dość rozbudowuje. Korzystam często z nowego kompleksu sklepowego.

W Twojej rodzinie tylko Ty zajmujesz się sportem?

Tak jak wspomniałam, przygodę z judo zaczęłam z bratem Pawłem. Teraz siostra Karolina trenuje judo. Mój tata grał w Lechii Gdańsk, a narzeczony jest piłkarzem KS Chwaszczyno (Robert Zbrzyzny – przyp. red.). Dzielimy wspólne pasje. Chciałam kiedyś nawet zostać piłkarką nożną, ale w okolicy nie było żadnej drużyny żeńskiej. Obecnie judo zafascynowało całą moją rodzinę, która jeździ ze mną na zawody.

Jaką cenną radę dałabyś rodzicom dzieciaków, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem?

Na pewno nikogo nie wolno przymuszać do treningów, bo można się szybko zniechęcić do pracy. Sport jest ogólnorozwojowy, ćwiczy umysł i ciało. Zdecydowanie lepszym wyjściem jest uczęszczanie na jakikolwiek trening parę razy w tygodniu, niż spędzanie wolnego czasu przed monitorem. Warto poruszać się dla zdrowia. W zespole możesz poznać grupę ludzi, z którymi masz wspólne pasje. Obozy sportowe, czy wyjazdy na zawody dają możliwość podróżowania i poznawania nowych, ciekawych miejsc.

Mówią, że sport to zdrowie, a jednak sama borykałaś się z kontuzją. Może właśnie ze strachu przed różnymi „efektami ubocznymi” trenowania rodzice nie zachęcają dzieci do aktywności fizycznej?

To nie jest wytłumaczenie. Podobnych kontuzji możesz nabyć poruszając się po domu.

Zwolnień z w-fu nie brałaś?

Nawet gorączka mi nie przeszkadzała w zajęciach. Praktycznie w ogóle nie choruję. Uważam, że to dzięki mojemu trybowi życia. Trening judo ukształtował mój charakter w taki sposób, że zawsze walczę o swoje, o najwyższe cele. W moim przypadku sukcesy na zawodach przekładały się na sukcesy w szkole. Skoro wygrałam turniej, chciałam też jak najlepiej napisać klasówkę. Aktualnie z uwagi na wyniki sportowe dostaję stypendium Marszałka Województwa Pomorskiego.

To już tak na koniec. Twoje największe marzenie?

Nie powinno się o nich mówić, ale jak już muszę, to na pewno wspomniany medal z Igrzysk Olimpijskich. W życiu prywatnym chciałabym mieć kochającą się i szczęśliwą rodzinę.

Tego wszystkiego z całą redakcją portalu Chwaszczyno.pl Tobie życzymy. Mam nadzieję, że do życzeń dołączają się także wszyscy mieszkańcy Chwaszczyna i będą Cię wspierać w Twoich sukcesach. Bo przecież reprezentujesz naszą „małą ojczyznę”. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję za miłe słowa i wsparcie.

 

 osiagniecia-miller
Wybrane osiągnięcia z kariery sportowej Magdaleny Miller.

 

 

Skomentuj

Użytkownicy serwisu publikują swoje komentarze wyłącznie na własną odpowiedzialność. Portal Chwaszczyno.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść umieszczoną na łamach serwisu przez użytkowników. Drogi czytelniku szanuj innych opinie. Bądź odpowiedzialny za własne słowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

17 + three =

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.