CRISTIADA. Ile warta jest wolność? Emisja filmu w nowym-dużym kościele.

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
Share on whatsapp
Share on print

 

We wtorek, w środę i w czwartek o godz. 19:00 w nowym kościele będzie można zobaczyć film pt.: „Cristiada”, mówiący o prześladowaniach Kościoła Katolickiego w latach 20. ubiegłego wieku w Meksyku. Film trwa 2 godz. i 15 minut. Wejście na film 5zł. Zapraszamy!

 

Tak o filmie „Cristiada” i katolickiej rewolucji w Meksyku napisał „Gość Niedzielny”:

 

Szli do boju z okrzykiem: „Niech żyje Chrystus Król”. Teraz po raz pierwszy powstanie cristeros w Meksyku stało się tematem wielkiego filmowego widowiska.

 

W połowie 1929 roku powstanie cristeros miało się ku końcowi. Toczyły się rozmowy biskupów meksykańskich z rządem deklarującym złagodzenie niektórych antykościelnych ustaw i gwarantującym bezpieczeństwo powstańcom, którzy złożą broń. Gen. Enrique Gorostieta Velarde, jeden z najzdolniejszych dowódców cristeros, który zorganizował powstańcze oddziały w zdyscyplinowaną armię, nie wierzył w deklaracje. Ogłosił, że będzie walczył nawet wtedy, kiedy biskupi dogadają się z rządem, by zakończyć toczącą się od trzech lat krwawą wojnę domową w obronie wiary.

 

2 czerwca 1929 roku Gorostieta na czele małej grupy żołnierzy znajdował się w drodze do Michoacán, by tam znaleźć nowych ochotników do swoich oddziałów. Noc postanowił spędzić na farmie niedaleko wioski Atotonilco w stanie Jalisco. Ze snu wyrwał go huk wystrzałów. Porwał pistolet i wypadł na dwór, usiłując dosiąść konia. Nie miał szans. Powaliła go salwa z karabinów żołnierzy armii federalnej. Zasadzka była rezultatem operacji wywiadowczej przeprowadzonej przez agenta znajdującego się w sztabie generała. Niecałe trzy tygodnie po śmierci generała doszło do porozumienia episkopatu z rządem Meksyku. Reszta walczących jeszcze powstańców rozeszła się do domów, a obawy generała co do ich losu w dużej mierze się sprawdziły.

 

Właśnie Gorostieta jest jednym z bohaterów „Cristiady” Deana Wrighta. Reżyser określił swój film jako „inspirującą opowieść o wierze i pragnieniu wolności religijnej”. Przyznaje, że niewiele wiedział o brutalnych prześladowaniach wyznawców Chrystusa w Meksyku, które doprowadziły do zbrojnego powstania katolików w tym kraju. Nie tylko on, bo historia zbrojnego zrywu katolików w Meksyku jest słabo znana. Wright jako pierwszy w historii kina podjął ten temat, tworząc swego rodzaju kronikę powstania. Zanim obejrzymy film, warto sobie przypomnieć okoliczności prowadzące do sytuacji, w której Meksykanie musieli walczyć z bronią w ręku o wolność wyznawania wiary.

 

Prawa Callesa

 

Początek XX wieku okazał się okresem tragicznym dla Kościoła katolickiego w Meksyku. „Nie bez winy samych katolików, którzy nominalnie stanowili w kraju 90 procent ludności. To oni przez długie wieki nie podejmowali starań o podniesienie i dowartościowanie społeczne, polityczne i religijne Indian i Metysów” – wyjaśnia genezę krwawego konfliktu z lat 1926–29 ks. prof. Bolesław Kumor w swojej „Historii Kościoła”.

 

Po okresie zamętu i walk wewnętrznych w 1915 roku władzę objął prezydent Venustiano Carranza, aktywny mason. W 1917 roku z inspiracji liberalnych radykałów i masonów uchwalono konstytucję należącą pozornie do najbardziej demokratycznych na świecie. Jednak właśnie ona w drastyczny sposób totalnie podporządkowywała Kościół władzy państwowej. Państwo miało być całkowicie laickie, Kościół, duchowni i wierni nie mogli prowadzić jakiejkolwiek działalności społecznej. Duchowni, czyli, jak to określano „urzędnicy kultu”, zostali pozbawieni praw politycznych, szkoły katolickie miały zostać upaństwowione, zakony rozwiązane. Zabroniono celibatu, dobra kościelne i kościoły miały stać się własnością państwa, zlikwidowano prasę katolicką. W efekcie katolicy mieli stać się obywatelami, którym nie przysługiwały żadne prawa. Álvaro Obregón, następca zamordowanego Carranzy, unikał szykan wobec katolików, ale kolejna wojna domowa i przejęcie władzy przez Plutarca Eliasa Callesa doprowadziły do tragedii.

 

Calles, mason i jednocześnie fanatyczny antyklerykał, podjął próbę utworzenia Kościoła narodowego. Bezwzględnie też wcielał w życie antykościelne postanowienia konstytucji, stosowane do tej pory wybiórczo. Wywołało to zdecydowany sprzeciw katolików, którzy powołali Krajową Ligę Obrony Wolności Religijnej. Liga domagała się zniesienia antykościelnych zapisów konstytucji, organizując legalne protesty i bojkoty. W odpowiedzi Calles ogłosił trzy nowe, antykościelne przepisy, nazywane nieoficjalnie „prawem Callesa”, które przewidywały kary więzienia dla księży i wiernych łamiących zapisy konstytucji z 1917 roku. Przykładowo za noszenie sutanny w miejscu publicznym nakładano na księży grzywnę 500 pesos, co stanowiło wówczas równowartość 250 dolarów, a za krytykę rządu duchownemu groziło 5 lat więzienia. Z Meksyku wygnano kilku biskupów i wszystkich zagranicznych księży. Praktycznie Kościół mógł działać tylko w podziemiu.

 

31 lipca 1926 roku, kiedy zaczęło obowiązywać prawo Callesa, episkopat Meksyku, który starał się wcześniej uniknąć konfliktu z władzami, zarządził zniesienie publicznego kultu Bożego na trzy lata. Katolików meksykańskich wsparł w encyklice „Iniguis afflictisque” papież Pius XI.
Jeszcze wcześniej, 15 lipca, katolicka liga ogłosiła bojkot gospodarczy skierowany przeciw rządowi. Bojkot powiódł się tylko częściowo. Udał się szczególnie w stanach zachodnich i centralnych Meksyku, gdzie katolicy rezygnowali z chodzenia do kin i teatrów, z publicznego transportu, a katoliccy nauczyciele przestali uczyć w szkołach świeckich. Jednak w pozostałych stanach nie przyniósł oczekiwanych rezultatów, tym bardziej że nie poparli go bardziej zamożni katolicy. Kiedy zawiodły wszelkie pokojowe wysiłki w celu zniesienia antykatolickich praw, a aresztowania, zamykanie kościołów i napaści na księży nasilały się, doszło do wybuchu powstania. Do walki ruszyli chłopi z krzyżami na szyi, których hasłem był okrzyk: „Niech żyje Chrystus Król”. Zwolenników ligi nazwano żołnierzami Chrystusa, czyli cristeros.

 

Chociaż formalnie wybuch powstania ogłoszono 1 stycznia 1927 roku, to już wcześniej w różnych rejonach kraju dochodziło do starć zbrojnych. W walkach po obu stronach zginęło około 100 tysięcy ludzi. W latach 1926–1929 rząd Callesa zamordował 5300 kapłanów, biskupów i świeckich katolików. Ostatecznie, chcąc spacyfikować powstanie, w czerwcu 1929 roku władze zawiesiły antykościelne postanowienia konstytucji z 1917 roku. Dwa lata później prześladowania rozpoczęły się na nowo.

 

To była okrutna wojna. Fanatyzm religijny starł się z fanatyzmem antyklerykalnym i nietolerancją, inspirowaną przez komunizm i masonerię – podsumowuje konflikt ks. prof. Kumor.

 

Nieprzypadkowa obsada

 

W „Cristiadzie” generała Enrique Gorostieta Velard, który wstąpił w szeregi powstańców jako najemnik z żołdem dwukrotnie przewyższającym otrzymywany przez generałów armii federalnej, a zginął jako chrześcijanin, zagrał Andy Garcia. Nie był to wybór przypadkowy. Wright obsadził w rolach głównych zarówno gwiazdy, jak i aktorów mniej znanych, którzy są praktykującymi katolikami lub przynajmniej do katolicyzmu się przyznają. „Zostałem wychowany w katolickiej rodzinie i jestem praktykującym katolikiem. Nasze dzieci zostały wychowane po katolicku. A jedyny sposób, by przekazać im wiarę i chrześcijańskie wartości, to dawać przykład własnym życiem” – powiedział w jednym z wywiadów hollywoodzki gwiazdor, który przeżył z żoną już 31 lat. A taki staż małżeński i do tego z jedną żoną jest w Hollywood czymś niezwykłym.

 

W roli zamordowanego przez żołnierzy Anacleta Gonzalesa Floresa, prawnika, założyciela Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Meksykańskiej i przewodniczącego Unii Ludowej, która skupiała katolików przeciwstawiających się prześladowaniom, wystąpił Eduardo Verástegui. Popularny aktor to jednocześnie aktywny działacz prolife, odtwórca głównej roli w głośnej „Belli”. W 2005 roku Anacleto, wraz z innymi ofiarami religijnych prześladowań w Meksyku, został beatyfikowany przez Benedykta XVI.

 

Do realizacji filmu doszło z inicjatywy Pabla José Barroso, meksykańskiego producenta filmowego i przyjaciela Deana Wrighta. To Barroso stał za realizacją w 2006 roku głośnego w Meksyku filmu „Guadalupe”, o objawieniach Matki Boskiej. „Cristiada” jest pierwszym filmem twórcy efektów specjalnych do „Władcy Pierścieni” i „Opowieści z Narnii”.

 

Film Wrighta ma pięciu bohaterów. Większość z nich to postaci autentyczne, które w powstaniu cristeros odegrały ważną rolę. „Nasz film jest historią pięciu zwykłych ludzi, którzy powstali, by walczyć o swoje prawa. Ostatecznie, kiedy znaleźli się w środku tej wojny domowej, musieli zdecydować, co robić i jak daleko mogą posunąć się w obronie wolności” – mówił Wright w wywiadzie dla CNN.

 

Film uzyskał ocenę 7,5/10 w popularnym serwisie www.filmweb.pl

 

Poniżej prezentujemy oficjalny zwiastun filmu „Cristiada” przygotowany przez FTFilms:

 

Opracowanie: Parafia Chwaszczyno

Skomentuj

Użytkownicy serwisu publikują swoje komentarze wyłącznie na własną odpowiedzialność. Portal Chwaszczyno.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść umieszczoną na łamach serwisu przez użytkowników. Drogi czytelniku szanuj innych opinie. Bądź odpowiedzialny za własne słowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four + four =

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.