Trasa Kaszubska – skutki społeczne będą, a może już są?

Piotr Klauze

siedziba firmy2
Siedziba firmy Elmarco w Chwaszczynie. fot. Tadeusz Martyniuk

O społecznych kosztach inwestycji nikt nawet nie wspomniał ćwierćsłówkiem. A są one ogromne. W dniu 10 grudnia 2015r. odbyło się spotkanie mieszkańców Chwaszczyna z przedstawicielami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz władz gminy w sprawie „Koncepcji programowej budowy drogi ekspresowej S6 na odcinku Lębork (wraz z Obwodnicą Lęborka) – Obwodnica Trójmiasta”.
Wśród uczestników dyskusji po stronie mieszkańców byli m.in. dr hab. inż. arch. Justyna Martyniuk-Pęczek [w wywiadzie skrót J.M.-P.], adiunkt na wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej i prof. Sopockiej Szkoły Wyższej oraz Tadeusz Martyniuk [w wywiadzie skrót T.M.], prezes firmy Elmarco.


Poniższy wywiad przeprowadził Piotr Klauze w dniu 12 grudnia 2015r. w siedzibie firmy Elmarco, która po rozpoczęciu ww. budowy będzie musiała zmienić swoją lokalizację, a może nawet zakończyć działalność.

Wywiad z przyszłymi wysiedleńcami

Od jak dawna firma Elmarco funkcjonuje na terenie Chwaszczyna?

T.M. — Firmę produkcyjno-handlową z siedzibą w Chwaszczynie prowadzę od  ponad 20 lat. Zatrudniam ok. 50 osób, w tym przynamniej 25 osób pochodzi z gminy Żukowo i okolicznych miejscowości tj. Chwaszczyna, Tuchomia, Żukowa, Osowy. Przedstawiony na spotkaniu harmonogram prac inwestycyjnych absolutnie nie zabezpiecza interesu okolicznych mieszkańców, ani mnie jako pracodawcy, ani żadnego z moich pracowników. Nie jestem przeciwny inwestycji, ale w harmonogramie inwestycji termin rozpoczęcia ustalania wartości odszkodowań dla wywłaszczanych nieruchomości (co mnie dotyczy) planuje się dopiero na luty 2018 rok, a planowany termin rozpoczęcia budowy, jak nas poinformowano, od razu wszystkich czterech etapów, na kwiecień 2018. Inwestor w planie zabezpiecza sobie praktycznie dwa lata na przygotowanie inwestycji, a nam daje dwa miesiące. Przecież my też musimy przy budowie nowego obiektu przejść tę samą procedurę, w tych samych urzędach. Nam też potrzeba minimum rok, od otrzymania odszkodowania, lub chociaż jego części. Potrzebujemy czasu na przygotowanie inwestycji. Jeśli tego harmonogramu nie poprawimy, to powtórzą się znane z historii wysiedlenia jak w zaborze pruskim, czy podczas II wojny światowej, a przecież mamy państwo obywatelskie.  

Z Pana wypowiedzi wynika, że jest Pan bardzo rozgoryczony. Jak ocenia Pan sposób przekazania informacji do mieszkańców Chwaszczyna przez GDDKiA?

T.M. — Jesteśmy zadowoleni z tego, że w ogóle to spotkanie się odbyło. Informacja o nim dotarła do wielu mieszkańców. Również miejsce spotkania było odpowiednie. Poprzednio, w 2011r. zebranie odbyło się w małej salce, w której nie zmieścili się wszyscy zainteresowani, a na korytarzu nie było nic słychać. Natomiast jeśli chodzi o przygotowanie zebrania, to mam duży niedosyt, głównie z tego powodu, że gmina, samorząd, (nie wiem kto za to odpowiada dokładnie), nie zaprosił osób decyzyjnych, gdyż oprócz sołtysa, burmistrza i dwóch radnych nie było nikogo. Natomiast przedstawiciele biura projektowego oraz GDDKiA , w ogóle nie znali skali problemów, jakie wywołuje ta inwestycja.
J.M.-P. — Moim zdaniem, unikano odpowiedzi bezpośrednich, wszelkie odpowiedzi były dosyć enigmatyczne, używano skrótów np. STEŚ (Studium Techniczno-Ekonomiczno-Środowiskowe) itp. niezrozumiałych dla przeciętnego obywatela. Odpowiedzi formułowane były w sposób ogólny. Dopiero po kilkukrotnych pytaniach można było wysnuć jakiekolwiek wnioski.
T.M. — Przedstawiane informacje można było pozyskać z Internetu i z harmonogramu, ale nikt z prezentujących nie był w stanie do nich się ustosunkować. Przypominają mi się czasy PRL-owskej komuny, kiedy to urzędnik był najważniejszy, natomiast obywatel był nikim. Inwestor gwarantuje sobie dwa lata na przygotowanie inwestycji, a nam zostawia bardzo mało czasu na opuszczenie domostwa. Moim zdaniem, po podpisaniu przez inwestora  umowy z wykonawcą tj. 11.2016 rok, mieszkańcy przewidziani do wysiedlenia powinni już otrzymać zaliczkę na rozpoczęcie procesu inwestycyjnego.

Jako naukowiec, co Pani sądzi na temat przygotowania i sposobu przeprowadzenia spotkania?

J.M.-P. — Prezentacja projektantów była mało zrozumiała dla przeciętnego odbiorcy. Przedstawiciele GDDKiA mogli przewidzieć, jakie będą zadawane pytania i przygotować konkretne odpowiedzi uwzględniające daty, miesiące i liczby, zabrakło  konkretów. Może to jest też pewna „technika” prowadzenia konsultacji społecznych, które wymagane są przez UE. Można je przeprowadzać w różny sposób, można je również przeprowadzać w taki (tak jak miało to miejsce), aby nikt niczego nie zrozumiał. Ważnym jest, że się odbyły.

Reasumując. Mają Państwo duże zastrzeżenia co do przebiegu i przygotowania merytorycznego prelegentów?

T.M. — Tak, mamy wrażenie manipulowania opinią i ludźmi.
J.M.-P. — Mam zastrzeżenia co do sposobu przekazywania komunikatów. Rozumiem, że są jakieś uwarunkowania, ale można rozmawiać w inny sposób, uwzględniający potrzeby społeczne.

Czy ustawa o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych właściwie zabezpiecza Państwa interesy?

T.M. — Ta ustawa  jest tak opresyjna, jak pruska Hakata, zabezpiecza tylko inwestora, a interes obywatela się nie liczy. Myślę, że można wiele poprawić, aby była bardziej „ludzka”. Pan Burmistrz mógł wziąć na spotkanie radcę prawnego, który wspierałby mieszkańców w dyskusji z przedstawicielami inwestora. Czujemy się osamotnieni i może pozostać nam tylko droga postępowania prawnego.

Jak Państwo oceniliby działanie włodarzy gminy. Czy zabezpieczają Państwa interesy?

J.M.-P. — Przykro mi to powiedzieć, ale w ogóle ich nie widać w tym procesie. Jest najpierw strona Generalnej Dyrekcji, a później są mieszkańcy. Odczułam pewnego rodzaju wycofanie się władz w  zajmowaniu jakiegokolwiek stanowiska, tak jakby wstrzymanie się.
T.M. — Samorządowców spotykam wówczas, gdy jest jakaś impreza, wtedy jesteśmy im potrzebni. Przenosząc firmę do Chwaszczyna 20 lat temu, kiedy o pracę było bardzo trudno, bez żadnego wsparcia samorządu utworzyłem wiele miejsc pracy, a dziś jestem zdany sam na siebie. Włodarze zapominają, iż pracownicy mojej firmy to również ich wyborcy, firma wskutek bezdusznej postawy władz może ponieść straty nie do odrobienia. Gmina straci dochód z tytułu podatków, a zyska bezrobotnych.

Ta inwestycja, jest inwestycją celu publicznego. Czy wg Państwa jest to wystarczająca przesłanka do konieczności poniesienia tak wysokich kosztów społecznych? Czy w tym zakresie  były z Państwem prowadzone jakieś rozmowy?

T.M. — Absolutnie nie. O społecznych kosztach inwestycji nikt nawet nie wspomniał ćwierć słówkiem. A są one ogromne.
J.M.-P. — Ten problem społecznych kosztów inwestycji to z jednej strony wykup i ogromny problem poczucia sprawiedliwości, a z drugiej strony to wpływ tej inwestycji na otoczenie. Na Politechnice Gdańskiej opracowujemy analizę przedsiębiorczości Metropolii, z której wynika, że najlepiej funkcjonują w niej dwa gniazda przedsiębiorczości. Jednym z tych gniazd jest właśnie Chwaszczyno. Jestem przekonana, że budowa tej drogi w kontekście przedsiębiorczości dla Chwaszczyna przyniesie negatywny skutek. Powinniśmy otworzyć publiczną debatę na temat kosztów społecznych tej inwestycji, problem ma szerszy zasięg. Dobrze byłoby, abyśmy wspólnie, jako mieszkańcy, utworzyli komitet, bądź stowarzyszenie i stworzyli forum do dyskusji z udziałem przedstawicieli władz samorządowych, ekspertów akademickich. Problem należy potraktować kompleksowo dla trzech arterii: Trasa Kaszubska, Obwodnica Metropolitalna i Nowa Kielnieńska. Działanie oddolne jest kluczowe. Musimy się zorganizować, o formule i strukturze zdecydujemy na początku przyszłego roku.

Bardzo dziękuję Państwu za rozmowę.

rozmawiał
Piotr Klauze

Komentarze   

Nie
+3 #2 RE: Trasa Kaszubska – skutki społeczne będą, a może już są?Nie 2015-12-15 15:43
Cytuję nie do uwierzenia:
Panie Piotrze bardzo dobry artykuł ,myślę że coś drgnie w tej sprawie. Dają ludziom 2 miesiące na wyprowadzenie się z domu , z czego rzeczoznawca ma półtora miesiąca na wycenę nieruchomości to jakaś kpina, myślą że jak przeleją odszkodowanie na konto to sprawa załatwiona. Mamy XXI wiek i żyjemy w demokratycznym państwie. Podziwiam tych ludzi za spokój.


Nic nie drgnie.
Sprawa jest już 'klepnięta'.
Premie wzięte, przetargi (i ich beneficjenci) ustaleni, czekają tylko na "ogłoszenie".

A gmina, bez względu na to jakie nazwisko nosi burmistrz i 'nasi' radni i tak swoje dostaną.
Ich wynagrodzenia i diety nie są uzależnione od wpływów budżetowych.

Już klasyk Jerzy Urban powiedział: rząd (w tym wypadku włodarz i świta) się wyżywi.
Cytować | Zgłoś administratorowi
nie do uwierzenia
+18 #1 RE: Trasa Kaszubska – skutki społeczne będą, a może już są?nie do uwierzenia 2015-12-14 23:15
Panie Piotrze bardzo dobry artykuł ,myślę że coś drgnie w tej sprawie. Dają ludziom 2 miesiące na wyprowadzenie się z domu , z czego rzeczoznawca ma półtora miesiąca na wycenę nieruchomości to jakaś kpina, myślą że jak przeleją odszkodowanie na konto to sprawa załatwiona. Mamy XXI wiek i żyjemy w demokratycznym państwie. Podziwiam tych ludzi za spokój.
Cytować | Zgłoś administratorowi

Dodaj komentarz

Użytkownicy serwisu publikują swoje komentarze wyłącznie na własną odpowiedzialność. Portal Chwaszczyno.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść umieszczoną na łamach serwisu przez użytkowników.
Drogi czytelniku szanuj innych opinie. Bądź odpowiedzialny za własne słowa.
Jeśli jakiś komentarz obraża, zniesławia lub z jakiegoś innego powodu powinien zostać usunięty kliknij "Zgłoś administratorowi". Zgłoszenia podpisane imieniem i nazwiskiem wraz z rzeczowymi argumentami będą podstawą do usunięcia komentarza.


Kod antyspamowy
Odśwież